Witaj!
cerrato dodał nowy post w wątku: Co wlaściwie jest w centralnej(?) bazie aplikacji mObywatel
Szczerze to raczej nikt nie będzie wiedział co tam jest - ponad to, co jest dostępne online. A jeśli ktoś by mógł odpowiedzieć na to pytanie to na 99,9% ma takie NDA że nie odpowie choćbyś mu puszczała Martyniuka 24/7 przez miesiąc. Kolega brał udział we wdrożeniu pewnej funkcji w mObywatelu. Za wiele nie wiedział o tym jak to działa. Dostał tylko info odnośnie swojego kawałka, jak ma zintegrować pewną funkcję obywatela z bazą instytucji dla której pracował i już. Co dalej się dzieje, jakie są serwery itp. nie ma pojęcia (na pewno wiedział więcej niż mi powiedział, ale ogólnie to za wiele nie wiedział poza takim totalnym minimum, które było konieczne). Zwłaszcza, że takie typowe NDA to kara finansowa za ujawnienie. A w przypadku tego typu rządowych/strategicznych aplikacji to już mamy odpowiedzialność karną, a jak ktoś podejdzie ambitnie do tematu to można podciągnąć pod zagrożenie bezpieczeństwa państwa: szpiegostwo, zdradę ojczyzny, działania dywersyjne lub sabotaż oraz bardziej przyziemne tematy: ujawnienie informacji niejawnych i/lub tajnych. Pytanie pomocnicze - jak to będzie w przypadku e-dziennika A co do e-dziennika: bardzo mnie bawi że teraz zrobiło się wielkie halo że rząd chce mieć bazę dot. uczniów i tam zawierać wiele informacji poufnych - takich jak PESELE, nazwiska, adresy, oceny, informacje o frekwencji itp. Tragedia się dzieje, Sutener argumentował że takie dane nie sa odpowiednio zabezpieczone itp. Tyle że państwo przechowuje o wiele bardziej drażliwe i strategiczne dane (chociażby szczegółowe informacje dot. chorób, policja posiada własną bazę z informacjami o zatrzymaniach, zarzutach, postępowaniach itp.) i jakoś one nie wyciekają, a tutaj płacz pod publiczkę że dane dzieciaków wyciekać będą. Ale jeszcze lepsze jest to, że z rządowego dziennika mogą wyciekać. Tyle że obecnie są 2 główne e-dzienniki (Librus i Vulkan) i (dane z tyłka, ale bardzo prawdopodobne) 98% szkół w Polsce z nich korzysta. I one zbierają dokładnie te same dane, ale nikt nie widział kodu tych dzienników, cholera wie gdzie są hostowane, a przede wszystkim - należą do prywatnych firm, które w każdej chwili mogą jedną decyzją serwer zamknąć, dane mogą zniknąć, nikt nie ma nad tym kontroli. Oczywiście - szanse są niewielkie, ale jakby to się stało nagle to będzie jak z Amber Gold - nikt nie pomyślał ani nie zareagował wcześniej. Czyli podsumowując - państwowy dziennik jest niedobry, bo gromadzi dane, bo jest podatny na awarie i tak dalej. Ale jak dokładnie to samo robi w bliżej nieokreślony sposób prywatny e-dziennik należący do jednego z dwóch polskich monopolistów to jest spoko. Genialna logika Snussoliniego :D
Z poważaniem, 4programmers.net
|