Putin odważy się uderzyć na flankę NATO
Czy czeka nas wojna? Z podobnymi pytaniami spotykam się często. Pytają znajomi, rodzina, a czasem nawet świeżo poznani ludzie, gdy tylko dowiadują się, że pracuję w „Rzeczpospolitej”. „To poważne pismo, na pewno macie świetne informacje”. Podzielam oczywiście tę miłą opinię, więc zwykłem odpowiadać dość szczerze – i zwykłem mówić, że strach jest właśnie tym, na co liczy Putin. Zatem – po pierwsze – nie bać się. A po drugie – wojna, taka jak na Ukrainie, nam raczej nie grozi. Ale…
Sytuacja jest niestety dynamiczna. I niechybnie czeka nas eskalacja. – Władimir Putin odważy się uderzyć na flankę NATO – mówi dziś „Rzeczpospolitej” Ilia Ponomariow, były deputowany Dumy, a od lat jeden z najbardziej ściganych przez Kreml przeciwników reżimu. – Odważy się, bo nie jesteście przygotowani do takiej wojny, jaką prowadzi Ukraina. Nie macie też armii dronów. W odróżnieniu od Ukrainy nie będziecie w stanie utrzymać linii frontu i stworzyć tzw. strefy śmierci – tłumaczy. – Putin nie potrzebuje zajęcia wszystkich państw bałtyckich czy wkroczenia marszem do Warszawy. Wystarczy mu stworzyć źródło napięcia na użytek propagandowy.
Bardzo polecam całą rozmowę przeprowadzoną przez Rusłana Szoszyna. Nie tylko dlatego, że Ponomariow tłumaczy dokładnie, co się może wydarzyć, ale wyjaśnia także, dlaczego obalenie Putina może naprawdę dużo zmienić. Niestety – na jeszcze gorsze.