Widmo wojny krąży (nie tylko) nad Europą
To miał być zwykły wieczorny spacer z psem. Dość późnowieczorny, przyznam, ale sobota rządzi się swoimi prawami. Zwabiony hałasem znad Wisły – a raczej: zwabieni, bo psa zainteresował chyba nawet bardziej – ruszyliśmy ku Parkowi Fontann. I po drodze zaczęliśmy mijać coraz liczniejsze grupki, mocno niepasujące do sobotniej nocy, a było już po północy – jakieś dziwnie trzeźwe i ciche. Z kocykami i składanymi krzesełkami.
Na Wisłostradzie trwała wielka próba przed wielką defiladą wojskową. A nawet największą, jak obiecują wojskowi. Już zdążyłem się oswoić, że 15 sierpnia do Warszawy zjeżdżają tłumy z całej Polski, że Polacy zagłosowali za huczną defiladą nogami. Ale popularność przeprowadzanej w środku nocy próby jest dla mnie nowością.
Cóż, znak czasów. Sam stałem (znaczy: z psem) i patrzyłem z podziwem na Rosomaki i Borsuki. Mimo ewidentnych braków w ubiorze, bo na nogach miałem klapki, nieco marznąc, kilkadziesiąt minut jednak wytrzymałem, hipnotycznie wgapiony w kolejne Leopardy i Kraby. I nie dawała mi spokoju myśl, że tego jednak naprawdę dziś potrzebujemy – poczucia bezpieczeństwa, jakie daje nawet takie prężenie muskułów na pokaz.
Dobrze więc, że resort kultury, jak pisał Wiktor Ferfecki w „Rzeczpospolitej”, planuje zrobić z 15 sierpnia pełnoprawne święto państwowe. Bo ono dziś nie tylko staje się prawdziwym świętem jednoczącym Polaków ponad podziałami, ale i chyba najważniejszym dniem w narodowym kalendarzu.
Bardzo rymują mi się z tymi nocnymi refleksjami dzisiejsze doniesienia Jędrzeja Bieleckiego w rp.pl – o Japonii, która nie była tak zagrożona od 80 lat. I która po raz pierwszy w swej naznaczonej Hiroszimą historii myśli o własnej – albo chociaż sojuszniczej, ale na swoim terytorium – broni atomowej. Dziś zresztą obchodzimy 81. rocznicę zrzucenia takiej bomby na drugie z japońskich miast – Nagasaki.
Bo widmo wojny krąży nie tylko nad Europą. A na Pacyfiku poważne starcie jest może nawet jeszcze bardziej prawdopodobne niż większa wojna na Starym Kontynencie. Ale nie powinno to nas w żaden sposób pocieszać.