prawdziwy powód (to nie silna wola)  ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏ ͏­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­­

Powiem szczerze: większość redukcji, które widzę u podopiecznych, umiera między 3. a 5. tygodniem. I prawie zawsze z tego samego powodu.

Facet tnie kalorie za mocno na starcie.

Logika wydaje się żelazna: większy deficyt, szybsze efekty.

Przez pierwsze dwa tygodnie waga leci, motywacja rośnie. A potem organizm naturala robi to, co potrafi najlepiej: broni się.

Głód wchodzi na poziom, przy którym Żabka w drodze z pracy wygrywa z każdym postanowieniem.

Trening siada, bo nie ma z czego. I kończy się klasycznie: tydzień "odpuszczenia", 3 kilo z powrotem, wniosek "nie mam silnej woli".

Silna wola nie ma tu nic do rzeczy.

Zawiodła matematyka deficytu.

Przez moje 23 tygodnie redukcji (102 kg → 84,3 kg, wszystko na skanach DEXA w ostatnim filmie) deficyt zaczynał się umiarkowanie i był korygowany co kilka tygodni na podstawie tego, co pokazywała waga i lustro.

Nudne? Bardzo.

Ale to właśnie dlatego dojechałem do końca bez ani jednego "odpuszczonego" tygodnia, trenując te same 3 dni od stycznia.

Trzy zasady, które możesz wdrożyć od dziś:

Zacznij od deficytu, przy którym da się żyć, w okolicach 15-20% zapotrzebowania. Tempo 0,5-1% masy ciała tygodniowo to nie "za wolno", to tempo, które utrzymasz pół roku.

Koryguj co 2-3 tygodnie na podstawie średniej tygodniowej wagi, nie pojedynczego pomiaru po słonej kolacji.

I zaplanuj, co jesz przy głodzie, zanim głód przyjdzie.

U mnie robotę robiły posiłki o dużej objętości: ziemniaki, chude mięso, warzywa, arbuz po treningu.

Cała ta metodologia, z dokładnym doborem deficytu pod Twoje liczby, korektami krok po kroku i patentami na głód, jest rozpisana w dziale redukcji w Kokpicie Naturala.

Do tego kalkulator, który wyliczy Ci punkt startowy w 2 minuty, i 150 przepisów o wysokiej objętości z gotową listą zakupów.

Jeden z kursantów napisał w tym tygodniu:

"Określasz kierunek diety, uczysz się na ten temat i działasz. Wszystko przejrzyście ułożone." Dokładnie tak to zaprojektowałem.

→ SPRAWDŹ DZIAŁ REDUKCJI W KOKPICIE

To był Stalowy Szok, a teraz — do następnego!

~Mikołaj

Pssst... Tak, tydzień temu było 50 zł taniej i część to wykorzystała. Cena wróciła do 249 zł i taka zostanie, bo tak działają u nas deadline'y. Ale zanim policzysz, że "przepłacasz": jeden miesiąc dłużej kręcenia się w kółko kosztuje Cię więcej niż ta różnica. Matematyka czasu bije matematykę zniżek.