Środa, 24 czerwca 2026
pierwszy zastępca redaktora naczelnego Wyborczej
W środę wieczorem w Kanale Zero dr Emil Jędrzejewski, były ordynator Szpitala Południowego w Warszawie, po zwolnieniu skonfliktowany z władzami placówki, rzucił ciężkie oskarżenia o rzekomym uśmiercaniu pacjentów na tamtejszym oddziale ratunkowym. Dowodów nie przedstawił, za to do akcji wkroczyła błyskawicznie prokuratura. 

Dr Jędrzejewski to lekarz, który ujawnił nieprawidłowości związane z zatrudnieniem w Szpitalu Południowym Dawida Kacprzyka, działacza młodzieżówki KO i radnego tej partii. Kacprzyk, nie mając specjalizacji, de facto kierował SOR i zarobił w rok 1,6 mln zł, choć na wielu dyżurach go nie było. Sam zwrócił już 500 tys. zł, stracił posadę i został wyrzucony z partii.

We wtorek wieczorem Jędrzejewski pojawił się w Kanale Zero, gdzie bez pokazania żadnych dowodów oskarżył Kacprzyka o uśmiercanie pacjentów. A szpital, z którego Jędrzejewski został zwolniony, miał to - według niego - tuszować.

Na wywiad błyskawicznie zareagował prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski (szpital jest własnością samorządu) zawiadamiając prokuraturę.

Ta błyskawicznie wkroczyła do akcji. Wezwała w środę Jędrzejewskiego do siebie na przesłuchanie w charakterze świadka. Lekarz przyszedł, żadnych dowodów nie przyniósł, a kilkadziesiąt pytań zbył milczeniem. Nie miał też przy sobie telefonu, w którym – jak twierdził w Kanale Zero – są dowody na to, że składał do władz stolicy zawiadomienia o nieprawidłowościach w szpitalu. Na zarzuty odpowiedział też w oświadczeniu Kacprzyk.

- Nie mam sobie nic do zarzucenia - mówi w wywiadzie dla "Wyborczej" Marcin Kierwiński, szef warszawskich struktur KO, którego pytamy o polityczne konsekwencje afery w Szpitalu Połudiowym w Warszawie. Przyznaje, że zna Kacprzyka, ale zaprzecza, by był promotorem jego kariery.

- Boimy się narracji, że jesteśmy tacy sami jak PiS. Przecież to ich rządy były symbolem nepotyzmu i kolesiostwa, a my mieliśmy z tym skończyć - mówi Iwonie Szpali ważny polityk Koalicji Obywatelskiej, pytany o sprawę Szpitala Południowego i Kacprzyka.

Przy okazji afery w Szpitalu Południowym znów odżyła dyskusja o fatalnym systemie finansowania służby zdrowia w naszym kraju. „Trudno oczekiwać od lekarzy, by sami poskromili apetyty. Raczej zerkają na kolegów, którym się powodzi i też by chcieli. Przepisy nie zabraniają, a szpitale wręcz zachęcają” – pisze mój redakcyjny kolega Dariusz Kortko, który doskonale zna światek lekarski.
To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.
AFERA W SZPITALU POŁUDNIOWYM W WARSZAWIE
NIE PRZEGAP
WIDEOPODCAST