Czym zakończy się afera w Szpitalu Południowym?
Afera wokół stołecznego Szpitala Południowego szybko przerodziła się w jeden z największych problemów rządu, a sprawa fikcyjnych dyżurów, astronomicznych zarobków i specjalnych ścieżek dla partyjnych VIP-ów mocno uderza w koalicję rządzącą. Tym bardziej, że każdy kolejny dzień zdaje się przynosić coraz mocniejsze oskarżenia. Już dawno żaden temat nie zbulwersował opinii publicznej w takim stopniu. Ale trudno się dziwić – dotyczy sfery, z którą w taki czy inny sposób styka się każdy z nas, wykracza więc daleko poza bieżącą walkę polityczną.
Dlatego premier, wsłuchując się uważnie w nastroje społeczne, zapowiada kompleksowe wyjaśnienie afery. – Nie będzie żadnej litości dla tych, którzy dopuścili się przestępstw lub wykroczeń o charakterze moralnym – stwierdził Donald Tusk. Podstawą do podejmowania decyzji mają być wyniki kontroli NIK, audyty oraz śledztwa prokuratury. Śledztwa mają jednak to do siebie, że potrafią trwać bardzo długo.
Wcześniej można spodziewać się konsekwencji personalnych. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że efektem skandalu będzie rekonstrukcja rządu, a zmiany nie będą kosmetyczne. Policzone wydają się dni ministry zdrowia. – Potrzebny jest profesor lekarz z autorytetem, ale też polityczną siłą – mówi jeden z wicepremierów o przyszłym ministrze zdrowia, który ma zastąpić Jolantę Sobierańską-Grendę.
Pytanie najważniejsze brzmi jednak, czy kiedy skończy się przedstawienie z rozliczeniami, poszukiwaniem winnych i kolejnymi dymisjami, zmęczona publiczność ujrzy coś na kształt reformy systemu ochrony zdrowia? Premier Tusk sprawia wrażenie, jakby miał przynajmniej ochotę rozpocząć dyskusję na ten temat (zastrzegając jednocześnie, że nie będzie to przyjemna rozmowa). Zmiany wymagałyby jednak naruszenia wielu potężnych interesów, przy których ukrócenie patologii związanych z zarobkami części lekarzy wydaje się igraszką. – Kto dziś, rok przed wyborami, odważy się na taką polityczną wojnę? – pyta w swoim komentarzu redaktor naczelny „Rzeczpospolitej” Michał Szułdrzyński.