SAFE podpisany, a schody dopiero się zaczynają
Ileż było zachodu w tej sprawie! A jednak w KPRM podpisano dzisiaj umowę pożyczkową w ramach unijnego Instrumentu SAFE. Na mocy tej umowy Polska uzyska do 43,7 mld euro (ok. 180 mld zł) na zakup uzbrojenia i projekty obronne. Nasz kraj jest największym beneficjentem programu i pierwszym z 19 krajów, który podpisał taką umowę. Środki mają zostać wydane do 2030 roku na ponad 120 projektów, w tym m.in. bojowe wozy piechoty Borsuk, armatohaubice Krab i transportery Rosomak, a ponad 80 proc. pożyczek ma trafić do polskiego przemysłu obronnego. Spłata kapitału rozpocznie się dopiero po 10-letniej karencji i rozłożona będzie na kolejne 35 lat.
Cała sprawa wznieciła (kolejny) konflikt pomiędzy rządem i opozycją, co skutkowało wetem prezydenta Karola Nawrockiego. Rząd poradził sobie, przyjmując uchwałę i to właśnie na jej podstawie procedowane będą pożyczki.
W międzyczasie prezydent z prezesem NBP Adamem Glapińskim zaproponowali program SAFE zero procent, ale konkretów na temat realnego finansowania próżno było szukać. Dodajmy jeszcze, że opozycja grzmiała, że na naszych pożyczkach zarobią najwięcej Niemcy, ale to nieprawda, więc temat w jakimś stopniu przygasł.
Jednak – jak pisze Maciej Miłosz – za wcześnie jeszcze na odtrąbienie sukcesu. „Koszty zerwania ponadpartyjnego konsensusu bezpieczeństwa będziemy ponosić przez lata. A schody się dopiero zaczynają” – pisze Maciej. Zerwanie konsensusu osłabiło Polskę, bo cała przepychanka może podobać się tylko władcy Kremla, a to zawsze zła wiadomość. Po drugie, zapewnienie finansowania to dopiero początek – wszystkie projekty (a przypomnijmy: jest ich ponad 120) muszą zostać zrealizowane do 2030 roku. Tymczasem polska zbrojeniówka ma sporą historię opóźnień i kar umownych, o czym również wielokrotnie alarmowaliśmy w „Rzeczpospolitej”. O sukcesie podpisanego dzisiaj programu SAFE będzie można mówić dopiero wtedy, gdy kontrakty zostaną wykonane w terminie. Czy tak się stanie? Zobaczymy i szczegółowo opiszemy Państwu na naszych łamach.