Środa, 1 kwietnia 2026

Ewa Tomkowska
redaktorka działu Nauka, Zdrowie i Klimat

Opisy na profilach randkowych to specyficzny gatunek literacki, który jest pewnego rodzaju testem kreatywności i autoprezentacji. Bo jak w kilku słowach nie tyle opisać siebie, ile wyróżnić i przykuć uwagę w morzu tysięcy innych użytkowników?

Moja przyjaciółka postawiła na humor i w swoim opisie skupiła się na ulubionej potrawie. Nas, czyli bliskich, jej "portret" bawił. Gratowaliśmy jej pomysłowości. Ale jeden z kolegów zwrócił uwagę, że taki profil, choć jest zabawny, to potencjalnych adoratorów może zniechęcać do przesunięcia w prawo.

Postanowiliśmy, więc zrobić test – kolega stworzył jej nowy portret. Opis spod jego pióra według mnie był nudny i nieoryginalny. "Lubię się śmiać, zobaczymy czy Twoje żarty mnie rozśmieszą." - napisał m.in. Ale z czasem przyjaciółka przekonała się, że nowy opis przyciągał lepiej uwagę niż poprzedni.

Ta sytuacja uświadomiła mi, że profil w aplikacjach randkowych to nic innego jak swojego rodzaju reklama samego siebie. Czy w takim razie rządzą nim te same zasady marketingowe co np. ogłoszeń o sprzedaży samochodu?

To pytanie zadali sobie naukowcy z Izraela. Ich badania pokazują, że sposób, w jaki opowiadamy swoją historię, może mieć bardzo duże znaczenie. Wyniki swoich badań opublikowali w czasopiśmie "Psychology of Popular Media".

Opis na Tindera jak z reklamy samochodu

Marketing wielu firm opiera się na opowiadaniu historii marki lub produktu. Badania potwierdzają, że takie opowieści zwiększają u konsumentów ciekawość, zaangażowanie i więź emocjonalną z marką.

"Trójramienna gwiazda w wieńcu laurowym powstaje w 1925 roku. To wtedy rodzi się marka Mercedes-Benz." - możemy przeczytać na stronie jednego z producentów samochodu.

Wielką moc opowiadanych historii najłatwiej zrozumieć, gdy pomyślimy o ulubionej powieści. Wciągająca akcja pozwala się utożsamić z głównym bohaterem i dać poczucie, że jest się częścią przedstawionego świata. W trakcie czytania powieści przetwarzamy informacje w sposób bardziej doświadczalny, a nie analityczny.

Nic więc dziwnego, że storytelling (tłum. opowiadanie historii) stał się narzędziem marketingowym.

Badania potwierdzają, że dzięki intrygującym historiom, marki mogą się wyróżnić na rynku, ale też wzbudzić u konsumentów pragnienie posiadania.

Z badań naukowców z Izraela wynika, że opowiadanie historii sprawdza się nie tylko na rynku motoryzacyjnym, ale też w świecie randek. W tym celu naukowcy przeprowadzili testy. W ramach nich badani:

  • czytali opisy singli. Jeden z nich był suchym opisem poszczególnych etapów życia, a drugi, zawierał te same informacje, ale miał strukturę narracyjną, czyli był historią z fabułą.
  • oglądali pięć zdjęć potencjalnego partnera. W jednej wersji fotografie przedstawiały osobę w zróżnicowanych sytuacjach odzwierciedlających typowy dzień randkującego, od rana do wieczora. W drugiej bohater fotografii miał zdjęcia w neutralnym otoczeniu, np. w parku lub na ulicy. Zdjęcia nic nie łączyło.
Wyniki? Badanie potwierdziło, że zarówno zdjęcia, jak i opisy ułożone w historię przyciągały lepiej potencjalnych partnerów. Głównie dlatego, że nasilały u odbiorców empatię wobec bohatera profilu.

Fascynujące historie, a nie listy zakupów

Naukowcy wskazują, że to badanie jasno też pokazuje, iż storytelling przeciwdziała uprzedmiotowieniu użytkowników platform randkowych. Opisy mające formę historii pozwalają postrzegać randkujących jako istoty ludzkie, a nie tylko towary.

Tworząc, więc profil w aplikacji randkowej warto mieć z tyłu głowy, że ludzi fascynują historie, a nie listy zakupów. Jak storytelling wpleść w swój opis?

Naukowcy podają przykłady:

  • Zamiast: „Zabawny/a". Spróbuj: „Śmieję się z własnych żartów. To część mojego uroku osobistego".
  • Zamiast: „Lubię spędzać czas na świeżym powietrzu". Spróbuj: „Większość weekendów spędzam na spacerach, wracam zawsze naładowany/a słońcem, ale następnym razem muszę pamiętać, żeby wziąć ze sobą więcej wody".

To dzięki osobom, które subskrybują Wyborcza.pl, możemy tworzyć nie tylko ten newsletter, ale też reportaże, wywiady i śledztwa. Dziękujemy! Jeśli jeszcze nie masz prenumeraty cyfrowej, sprawdź aktualne promocje TUTAJ.

RANDKOWANIE

A może rzucić wszystko i zostać swatką? Kwalifikacji nie mam. Ale twórcy Tindera też nie
Byłoby absurdem zakładać, że użytkownicy aplikacji randkowych dzielą się na niewielkie grono moich fajnych znajomych i gigantyczny zbiór ludzi absolutnie fatalnych. O co więc chodzi?
CZYTAJ WIĘCEJ

FELIETON

HUŚTAWKA EMOCJONALNA

PŁYNNA MIŁOŚĆ

REKOMENDACJE DLA CIEBIE