“Wojna świata nie zmieni”, mówi stary Pietruszka w powieści “Kamień na kamieniu” Wiesława Myśliwskiego. Jest czas przedwojenny, a syn Pietruszki właśnie zaciągnął się do polskiego wojska. Kto będzie pracował na polu, utyskuje ojciec. A co, jeśli się okaże, że “znów nie nasza ta wojna”?
Pietruszka wie, czym jest wojna dla chłopów. Biją się, ale potem nikt o nich nie pamięta. “Bo po chłopach nie pomniki i nie księgi, ale łzy zostają. W ziemi zgniją, a ziemia też ich nie pamięta”. Stary Pietruszka wolałby, żeby jego syn ziemię uprawiał, a nie w niej zgnił.
“Kamień na kamieniu” ukazał się w 1984 roku, siedemnaście lat po debiutanckim “Nagim sadzie”. Tam sytuacja jest inna. Ojciec zabrania synowi zbliżania się do ziemi. Praca na roli to upodlenie i trud, przed którym trzeba ochronić młode pokolenie.
Postawy skrajnie różne, a jednak o wspólnym mianowniku. To troska.
Tomasz Bocheński, autor wywiadu-rzeki ze
zmarłym w poniedziałek pisarzem mówił w mediach, że prywatnie autor “Widnokręgu” był „człowiekiem głębokiej troski o innych”. Może właśnie troska stanie się w przyszłości najważniejszym kluczem do Myśliwskiego?
Inny rodzaj troski — troska o zmarłych — jest tematem
rozmowy z Kariną Sainz-Borgo, wenezuelską pisarką. Bohaterka jej powieści “Trzeci kraj” (tłum. A. Elbanowski) — oraz jej pierwowzór — to kobieta, która wbrew władzom prowadzi cmentarz dla zmarłych w drodze. Uchodźców, których nie stać na pochówek. Lub takich, o których szczątki nikt nie zadba. Troska o zmarłych jest tu - podobnie jak w “Antygonie” - prowokacją i gestem rewolucyjnym.
Troska o przyszłość muzyki towarzyszy
legendzie jazzu, Patowi Metheny'emu, z którym rozmawia na łamach "Wyborczej" Jarek Szubrycht. — Muzyka nie jest zagrożona, tylko kultura, która wokół niej powstała — mówi słynny gitarzysta. Nie jest to uspokajająca perspektywa.
Troska o codzienność i przyszłość naszej wspólnoty to jedno z najważniejszych zadań kultury w dziwnych czasach, jakie nastały. Żeby sobie przypomnieć o jej znaczeniu, sięgnijmy dzisiaj po dzieła Myśliwskiego.