Planowanie załogowej misji na Marsa to wyzwanie logistyczne: aby utrzymać przy życiu czteroosobową załogę podczas dwuletniej wyprawy, trzeba jej dostarczyć z Ziemi niemal siedem ton żywności.
Transport takiego ładunku jest nie tylko astronomicznie drogi, ale i ryzykowny – z wielu powodów może nie dotrzeć do celu. Co więcej, ze względu na 26-miesięczny okres, jaki dzieli kolejne okna startowe, zapasy musiałyby być przechowywane przez kolonistów bardzo długo, co drastycznie obniży ich wartości odżywcze, smak i teksturę.
Klucz do trwałej obecności człowieka na Czerwonej Planecie leży zatem nie w ziemskich magazynach, lecz w samowystarczalności, czyli lokalnej produkcji żywności.
Teraz naukowcy z Bremy znaleźli sposób, by zamienić toksyczny i jałowy pył Czerwonej Planety w żyzny ogród.