ten mechanizm działa u każdego nastolatka‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌‌

Cześć Helka,


Wyobraź sobie taką sytuację.


Twoje dziecko wraca ze szkoły. Rzuca plecak. Siada do telefonu/komputera.


Mija 20 minut.


Mówisz: „Może byś coś porobił/a?"


Odpowiedź: „Zaraz."


Mija kolejne 40 minut.


„No dobra, ale kiedy ten zaraz?"


Przewracanie oczami. Westchnienie. Trzaśnięcie drzwiami.


I zaczyna się.


Brzmi znajomo?


Jeżeli tak, to chcę Ci dzisiaj pokazać jedną rzecz, która kompletnie zmieniła moje podejście do tego tematu.


Bo problem nie leży tam, gdzie większość rodziców szuka.


Nie chodzi o to, że Twoje dziecko jest leniwe.


Nie chodzi o to, że „mu się nie chce".


Chodzi o coś zupełnie innego.


Efekt wyręczania


Za każdym razem, gdy przypominasz dziecku o nauce, wysyłasz mu (nieświadomie) komunikat:


„Nie wierzę, że sam/a o tym pomyślisz."


A nastolatek odbiera to dokładnie tak.


I co robi?


Przestaje myśleć o tym sam. Bo po co? I tak ktoś mu przypomni.


Powstaje błędne koło:


Ty przypominasz → dziecko nie musi pamiętać samo → więc nie pamięta → więc Ty znowu przypominasz → dziecko jeszcze bardziej się wyłącza...


I tak w kółko. Tygodniami. Miesiącami. Latami.


Co zamiast tego?


Krok pierwszy to zrozumieć jedną rzecz:


Samodzielność nie pojawia się wtedy, kiedy dziecko „w końcu dorośnie".


Ona pojawia się wtedy, kiedy dziecko dostaje przestrzeń, żeby ją ćwiczyć.


A żeby mogło ją ćwiczyć, potrzebuje dwóch rzeczy:


1. Jasnego systemu — co robić, kiedy i jak. Bo „ucz się więcej" to nie jest plan. To życzenie.


2. Twojego zaufania — że nawet jeśli na początku będzie niedoskonale, to proces idzie we właściwym kierunku.


Najgorsza rzecz, jaką możesz zrobić, to zabrać dziecku odpowiedzialność za jego własną naukę.


A najlepsza?


Dać mu narzędzia, dzięki którym będzie wiedziało, co robić — i pozwolić mu działać.


Wtedy przypominanie staje się zbędne.


Nie dlatego, że dziecko nagle „chce".


Tylko dlatego, że wie JAK.


Powodzenia,

Mikołaj

 

P.S. Kończymy właśnie prace nad narzędziem, które pomoże nastolatkom dokładnie w tym — żeby sami wiedzieli co robić, kiedy usiąść do nauki i jak się za to zabrać. 

Bez przypominania. Bez pilnowania. Bez codziennej walki. Więcej informacji już wkrótce. Dowiesz się o tym jako jedna z pierwszych osób :)

 

 

 

 

 

 

Jeżeli nie chcesz otrzymywać tego typu wiadomości, kliknij tutaj, aby zarządzać swoimi preferencjami.

Jeżeli nie chcesz otrzymywać już żadnych maili, kliknij tutaj.