Ordo Iuris
 
 

Szanowny Panie,

wyobraźmy sobie kampanię wyborczą do Sejmu i Senatu w 2027 roku.

Bruksela wyznacza – spośród lewicowych dziennikarzy i aktywistów LGBT – czterdziestu „zaufanych weryfikatorów”, dając im narzędzia tłumienia zasięgów, a nawet likwidowania profili społecznościowych uznanych za „szerzące nieprawdę lub nienawiść”.

Portale lub profile społecznościowe Telewizji Republika, wPolsce24, Radia Maryja, Telewizji Trwam, Tygodnika Do Rzeczy, wPolityce czy Tygodnika Solidarność zostają zablokowane.

Newslettery Ordo Iuris są wstrzymane przez dostawców usług internetowych.

A wszystko po to, aby zapewnić Polakom... „wolne wybory”.

Ten czarny scenariusz znajduje oparcie nie tylko w przyjętym niedawno prawie Unii Europejskiej, ale także w rozwijanej na naszych oczach praktyce działania Komisji Europejskiej. Pierwsze przymiarki miały miejsce przy okazji ostatnich wyborów parlamentarnych na Węgrzech. Widzieliśmy to na własne oczy, gdy współkierowałem międzynarodową misją obserwatorów wyborów na Węgrzech.

Komisja Europejska uruchomiła w czasie kampanii wyborczej po raz pierwszy „Szybki System Reagowania (Rapid Response System - RRS)”, powołując 44 „zaufanych weryfikatorów faktów”, śledzących media społecznościowe i zgłaszających ich administratorom rzekomą dezinformację. Ich działania prowadziły do ograniczania zasięgów lub usuwania profili konserwatywnych w mediach społecznościowych. Jako „dezinformację” potraktowano między innymi wiele wzmianek o faktycznym spotkaniu węgierskiego premiera z prezydentem USA. Zapewne tylko dlatego, że „weryfikatorzy” nie darzyli sympatią żadnego z tych dwóch polityków.

Kontrola mediów elektronicznych jest już prawem. To unijny Akt o usługach cyfrowych (DSA). Wdrożenie dokumentu w Polsce zostało zawetowane przez prezydenta RP Karola Nawrockiego. Wpływ na decyzję głowy państwa w tej sprawie miały argumenty Ordo Iuris, które przekazaliśmy w Kancelarii Prezydenta w formie analizy.

Jednak wiele przepisów DSA – w tym między innymi wspomniany „Szybki System Reagowania” – jest niezależnych od polskich ustaw.

Zastosowane na Węgrzech mechanizmy zostaną jeszcze bardziej rozwinięte, a potem z całą bezwzględnością wdrożone podczas przyszłorocznych wyborów w Polsce.

Aby przestrzec przed tym Polaków – w ramach Koalicji Wolności na rzecz Wolnych i Uczciwych Wyborów – opublikowaliśmy raport podsumowujący węgierskie wybory parlamentarne.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Wspieram działania Ordo Iuris

A to tylko pierwszy z mechanizmów ograniczania demokracji... w imię unijnej praworządności. W pogłębionej analizie ujawniamy także prawdziwe oblicze Europejskiej Tarczy Demokracji, która deklaruje cel w postaci ochrony demokracji, tworzenia „bezpiecznej”, zdominowanej przez „wiarygodne” treści i wolnej od dezinformacji przestrzeni informacyjnej oraz walki z „mową nienawiści”. W rzeczywistości akty prawne składające się na Europejską Tarczę Demokracji tworzą cenzorski system prewencyjnych ograniczeń, umożliwiających represjonowanie obrońców, życia, rodziny, wolności i suwerenności państw narodowych.

Ponad wszelką wątpliwość prawdziwe informacje dotyczące ofiar aborcji czy zbrodni popełnianych przez migrantów – podobnie jak treści wyrażające religijne, medyczne lub społeczne oceny postulatów organizacji LGBT – staną się szybko treściami zakazanymi w przestrzeni „Europejskiej Tarczy Demokracji”.

Kluczową rolę w budowanym przez eurokratów systemie cenzury mają pełnić „zaufane podmioty sygnalizujące” – rzekomo niezależne, a w praktyce często finansowane ze środków publicznych UE lub państw członkowskich. Choć nie podlegają one żadnej demokratycznej kontroli, to właśnie one mają – w myśl unijnych przepisów – oceniać, które treści stanowią dezinformację niepożądaną w UE i zgłaszać to mediom społecznościowym takim jak Facebook, YouTube czy X.

Ogromne kontrowersje budzi także rozporządzenie UE dotyczące reklam politycznych. Dokument zawiera niezwykle szeroką definicję „przekazu politycznego”, która obejmuje nie tylko reklamy partii politycznych, ale także kampanie społeczne organizowane przez Ordo Iuris i innych obrońców życia, rodziny czy tożsamości narodowej, a nawet kampanie o charakterze religijnym i pobożnościowym.

Bruksela robi wszystko, by w pełni wdrożyć te cenzorskie mechanizmy przed przyszłorocznymi wyborami w naszym kraju. Wówczas dotarcie do Polaków z prawdziwymi informacjami o skali zagrożeń związanych z realizacją agendy radykalnej lewicy i liberałów będzie trudniejsze niż kiedykolwiek wcześniej.

Nie możemy do tego dopuścić. Zrobimy co w naszej mocy, by obronić wolność słowa w Polsce.

Zaczęliśmy od analiz, które przyczyniły się do zawetowania przez Prezydenta ustawy wykonawczej do rozporządzenia DSA. Na decyzję dr. Karola Nawrockiego entuzjastycznie zareagowali obrońcy wolności słowa w USA, którzy z przerażeniem patrzą na ekspresowe tempo cenzorskich reform w UE.

Przed nami dalsze prace w koalicji organizacji walczących o wolność słowa oraz wolność kampanii politycznych w Europie.

Mamy rok...

Z Pana pomocą musimy zabezpieczyć prawo Polaków do pełnej informacji i do wolnego wyboru ich przedstawicieli.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Wspieram działania Ordo Iuris

Poza złymi prawami rozwija się także zła praktyka prawna. Dlatego zdecydowanie stajemy po stronie ofiar politycznej i ideologicznej cenzury, zapewniając im bezpłatną pomoc prawną.

Wciąż bronimy 67-letniej emerytki z Torunia, która opublikowała w mediach społecznościowych wpis krytyczny wobec pupila władzy Jerzego Owsiaka. Podporządkowana rządowi Donalda Tuska prokuratura uznała wpis starszej, schorowanej kobiety za groźby wobec lidera WOŚP. Policja wtargnęła do jej mieszkania o godz. 06:25 nad ranem i wyprowadziła ją na oczach przerażonego męża.

Sąd pierwszej instancji skazał kobietę na 6 miesięcy pozbawienia wolności – w zawieszeniu na rok. Co więcej – sąd zobowiązał Panią Izabelę do wpłaty na rzecz Owsiaka zadośćuczynienia w kwocie 1000 zł, co przekracza miesięczny dochód kobiety!

Złożyliśmy apelację od tego absurdalnego wyroku i nie mam wątpliwości, że dzięki naszemu zaangażowaniu doprowadzimy – prędzej czy później – do uniewinnienia Pani Izabeli.

W podobnej sprawie reprezentujemy młodego chłopaka z Warszawy, zmagającego się ze zdiagnozowanym autyzmem i lekką niepełnosprawnością intelektualną. Jego również prokuratura oskarża o kierowanie gróźb karalnych wobec Jerzego Owsiaka.

Interweniujemy także w sprawie Pani Oliwii – młodej żony i matki, która na publicznej manifestacji w Zamościu sprzeciwiła się otwieraniu Polski na masową migrację z krajów, gdzie „kobiety traktuje się jak śmieci, gdzie gwałty są na porządku dziennym, gdzie kobieta, która wyjdzie sama wieczorem, po prostu sama się prosi o gwałt”. Kobieta jest oskarżona o publiczne nawoływanie do nienawiści na tle różnic rasowych i wyznaniowych, za co grożą jej nawet 3 lata więzienia.

Niedawno osiągnęliśmy sukces, doprowadzając do umorzenia przez Okręgowy Sąd Lekarski przy Dolnośląskiej Izbie Lekarskiej we Wrocławiu postępowania dyscyplinarnego wobec dr Ewy Wendrowskiej. Lekarka była bezpodstawnie oskarżona o propagowanie „postaw antyzdrowotnych i podważanie zaufania do zawodu lekarza”. Powodem zarzutów wobec dr Wendrowskiej było podpisanie apelu wzywającego rząd i media do... dyskusji nad skutecznością niektórych rozwiązań sanitarnych proponowanych w okresie pandemii.

Jeśli nie będziemy bronić wolności słowa, to bardzo szybko się z nią pożegnamy. Finlandia kiedyś cieszyła się wolnością wypowiedzi. W kwietniu tamtejszy Sąd Najwyższy skazał Päivi Räsänen (wielokrotną deputowaną do Parlamentu Finlandii oraz byłą minister spraw wewnętrznych Finlandii) na grzywnę w wysokości ok. 1 800 euro za publikację broszury przedstawiającej chrześcijańskie stanowisko na temat praktyk homoseksualnych.

Lewica chce, aby podobne przepisy obowiązywały w Polsce. Nie możemy do tego dopuścić.

Prawnicy Ordo Iuris nie wygrają tego starcia bez pomocy Polaków. Pana wsparcie jest kluczowe. Nie ma naszej skuteczności bez bezpośredniego, finansowego wsparcia ze strony Darczyńców. Walczymy o nasze wspólne sprawy, o możliwość głoszenia prawdy i suwerennego decydowania o Polsce.

Wierzę, że mogę na Panu polegać.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Wspieram działania Ordo Iuris

Obrońmy wolność słowa w internecie

Jak wyglądały węgierskie wybory parlamentarne?

Wiedząc, że Komisja Europejska może wpływać na wybory na Węgrzech, aby osłabić siły konserwatywne i wzmocnić lewicę, prawnicy Ordo Iuris współtworzyli międzynarodową misję obserwacji węgierskich wyborów – Koalicję Wolności na rzecz Wolnych i Uczciwych Wyborów.

Tworzyło ją ponad 80 obserwatorów z różnych części świata (z Argentyny, Austrii, Czech, Hiszpanii, Kenii, Niemiec, Polski, Serbii, Tanzanii, Stanów Zjednoczonych i Włoch). Naszym celem było zapewnianie uczciwości, przejrzystości, legalności i integralności procesu wyborczego. Monitorowaliśmy zarówno proces wyborczy, jak i same wybory. Całą misją kierowałem wraz z Anną Wellisz z amerykańskiego Edmund Burke Foundation.

Efektem końcowym prac Koalicji jest raport z węgierskich wyborów. Wskazujemy w nim, że węgierskie prawo wyborcze jest zgodne z międzynarodowymi standardami, zapewniając powszechne, bezpośrednie, tajne, wolne i równe głosowanie. Standardom europejskim odpowiada także węgierski system finansowania kampanii wyborczej.

Pewne wątpliwości budził fakt, że międzynarodowe podmioty – takie jak choćby Komisja Europejska – udzielają grantów organizacjom pozarządowym, działaczom politycznym i podmiotom medialnym, które de facto włączają się w kampanię wyborczą, działając poza formalnym reżimem finansowania kampanii.

Oceniając węgierskie środowisko medialne, zwróciliśmy uwagę na to, że jest ono pluralistyczne, ale silnie spolaryzowane. Aż 65% Węgrów czerpie wiadomości z mediów cyfrowych – a konkretnie, z Facebooka. W tym kontekście duże wątpliwości wzbudziło uruchomienie przez Komisję Europejską Systemu Szybkiego Reagowania (RRS) w oparciu o unijny Akt o usługach cyfrowych, w ramach którego zaangażowano 44 „zaufanych weryfikatorów faktów” do regulowania treści w węgierskich mediach społecznościowych. Konserwatyści skarżyli się na ukrywanie w mediach społecznościowych treści prawicowych, przesuwanie postów w dół oraz usuwanie profili, przy jednoczesnym podbijaniu treści lewicowych.

Nasze spostrzeżenia są niezwykle ważną lekcją dla Polaków przed przyszłorocznymi wyborami. Urzędnicy w Brukseli przez kolejny rok będą doskonalili narzędzia cenzury i regulacji treści. Prawne ramy już są. Musimy przygotować się do profesjonalnej obrony.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Wspieram działania Ordo Iuris

Co planuje Komisja Europejska?

Prawnicy Ordo Iuris od dawna ostrzegają o możliwości wykorzystywania prawa unijnego do cenzurowania treści konserwatywnych i promowania lewicowej agendy. Dlatego poddaliśmy analizie przygotowany przez Komisję Europejską „Plan działania przeciwko cyberprzemocy. Bezpieczniejsi w sieci, silniejsi razem”. Eurokraci zapewniają, że Plan ma na celu ochronę dzieci i młodych dorosłych (do 29. roku życia) przed przestępcami internetowymi, zachęcaniem do samookaleczania, uzależniającymi algorytmami i cyberprzemocą. W praktyce jednak dokument będzie mógł posłużyć do cenzurowania treści niewygodnych dla lewicy.

W poświęconym Planowi komentarzu prawnym zwracamy uwagę na to, że dokument zawiera ogólną i nieprecyzyjną definicję cyberprzemocy, która może zostać wykorzystana do uznaniowego kwalifikowania różnych wypowiedzi promujących treści konserwatywne jako zakazanych. Plan może posłużyć do ograniczenia wolności słowa w sferze krytykowania politycznych postulatów lobby LGBT, takich jak formalizacja związków jednopłciowych czy poddawanie dzieci okaleczającym operacjom w celu zafałszowania ich płci oraz mówienia prawdy o zagrożeniach związanych z masową migracją.

Osobny komentarz prawny poświęciliśmy Europejskiemu Centrum Odporności Demokratycznej (European Centre for Democratic Resilience) będącemu sztandarowym projektem Europejskiej Tarczy Demokracji. Według oficjalnych deklaracji nowa instytucja ma wspierać wysiłki państw członkowskich oraz instytucji Unii Europejskiej w zwalczaniu obcych ingerencji oraz zwiększać zdolności reagowania na zagrożenia w przestrzeni informacyjnej. Choć centrum ma pełnić funkcję o charakterze pomocniczym, odpowiadając za zapewnienie ram współpracy pomiędzy państwami członkowskimi i organami UE, to jego powstanie budzi ogromne wątpliwości wśród środowisk, organizacji, mediów i polityków konserwatywnych, którzy podnoszą, że nowa instytucja może być wykorzystywana przez eurokratów do wywierania wpływu oraz naruszania suwerenności państw członkowskich pod pretekstem przeciwdziałania szeroko pojętej dezinformacji.

Aby wesprzeć działania Instytutu Ordo Iuris, proszę kliknąć w poniższy przycisk

Wspieram działania Ordo Iuris

Czy Europejska Tarcza Demokracji położy kres wolności słowa w UE?

Opublikowaliśmy analizę poświęconą systemowym zagrożeniom dla wolności słowa i uczciwości wyborów w Unii Europejskiej. Zwracamy w niej uwagę na ustalenia Komisji Sądowniczej Izby Reprezentantów USA dowodzące wywierania presji przez UE na platformy społecznościowe w celu ograniczania wolności wypowiedzi.

Poszerzamy przy tym ustalenia kongresmenów o analizę szerszego kontekstu prawa UE w zakresie regulowania internetu i mediów społecznościowych. Dowodzimy, że skomplikowane unijne przepisy wymuszają szeroko zakrojoną moderację treści na rynku cyfrowym (poprzez ograniczanie ich widoczności, etykietowanie i usuwanie) pod dyktando eurokratów. Opisywany przez nas system stwarza warunki, w których przekazywanie treści konserwatywnych będzie skrajnie utrudnione. Promowane za to będą treści lewicowe.

Bezprecedensowa ofensywa prawna UE przeciwko wolności słowa w internecie została zapowiedziana w komunikacie Komisji Europejskiej poświęconym Europejskiej Tarczy Demokracji. Eurokraci nie ukrywają, że celem Tarczy jest przekształcenie wolnego internetu, w którym każdy może napisać to, co myśli, w wyizolowaną, silnie moderowaną i znajdującą się pod nieustannym nadzorem „niezależnych weryfikatorów” przestrzeń informacyjną. Co ciekawe, komunikat Komisji jako źródło zagrożeń dla UE związanych z populizmem i dezinformacją postrzega media społecznościowe. W celu przeciwstawienia się im